wtorek, 1 lipca 2014

Jak pies z kotem...

Na początku był pies.... a właściwie suczka o wdzięcznym imieniu Daisy. Od małego wychowana z kotami z wielką radością przywitała w naszym domu najpierw Furię potem Tota ze zdziwieniem przyjmując ofukania i oprychania z ich strony. Baliśmy się troszkę, że może być tak, że kotki nie zaakceptują psa..., ale Daisy, niewiele sobie robiąc z gniewnych prychnięć i syków natychmiast adoptowała je jako swoje potomstwo myjąc je i pilnując na każdym kroku :) Jedyne co zrobiliśmy w pierwszej kolejności to dla bezpieczeństwa wszystkich przycięliśmy maluchom ostre pazurki.

                                                                 
                      Daisy i Furia - moje dwie skarpetkowe Księżniczki

                                                    
                                    Ulubiony koszyk Totusia


           Po raz pierwszy widziałam kota śpiącego z łapkami w górze, choć na zdjęciu dobrze tego nie  widać :) Toto na każdym kroku pokazuje nam swoją wyjątkowość....       



                                       Taaaaak Cię kochaam......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz