niedziela, 26 października 2014

"Ja tu sobie tak poleżę, zanim on wyjedzie..."



 "Ja tu sobie tak poleżę, zanim on wyjedzie..."


"Beze mnie nigdzie nie pojedziesz !"

czwartek, 23 października 2014

Z ostatniej chwili...




Tęsknota...

Wstaje rano, z klejącymi oczyma idę najpierw do kocich miseczek... miziam kocie mordki.... wychodzę do pracy.... ciągle myślę co w domu robią moje kochane tuptusie.... Tęsknie... CHCĘ DO MOICH KOTKÓW !!!

środa, 22 października 2014

Jak Foch to Foch...

Już zupełnie nie wiem o co chodzi moim kotkom.... No bo dlaczego nagle kiełbaska z ich miseczki nie jest tak samo dobra ja ta co z miseczki Daisy mimo, że to ta sama kiełbaska???? Że cudze nie tuczy, czy że kradzione smakuje lepiej??? I dlaczego nagle już nie mogą jeść z jednej wspólnej miseczki tylko muszą mieć dwie osobne bo inaczej uczę się różnych nowych dziwnych kocich odgłosów o istnieniu których nie miałam pojęcia??? Zaraz się okaże, że jeszcze nakładać mam im w odpowiedniej kolejności... I dlaczego Furia warczy, charka, skrzeczy i szczęka zębami na Tota nosząc w zębach po pokoju mojego kapcia ? Na chusteczkę , się pytam, jej ten kapeć???? I dlaczego piesek nie może spać na swojej ulubionej podusi bo nagle stała się ulubioną podusią Furii??? I dlaczego Toto ma dość siostrzyczki i się chowa za koszykiem z kartoflami z wystającym łepkiem i miną :        "Taki mały jestem... może mnie tu nie zauważy..." . I czy w ogóle istnieje coś takiego jak test ciążowy dla kotek ??? Nie, no głupie pytanie... Już widzę jak Furia grzecznie idzie do łazienki sika na papierek i czeka 5 minut. I siebie widzę czekającą na ten test... W sobotę pani doktor zrobi jej USG i wszystko będzie jasne. Swoją drogą ten Toto też jest dobry. Najpierw ją bzyknął, a teraz się za koszykami chowa.

Z serii "Furia i  kapeć" :




Z serii "O co jej chodzi z tym kapciem? Schowała tam coś? Sprawdzę." :


i z mojej ulubionej : "śpiochamy sobie " :


piątek, 17 października 2014

Furia... Tylko i wyłącznie moja Kotka !

Furia nie jest koteczkiem nakolankowym...Nie jest kotkiem, który się łasi, tuli, krzyczy, że chce jeść, nie jest zbyt towarzyska. Jest damą. Jest kocią Księżniczką...Stąpa dumnie, z gracją i wdziękiem, nie pcha się jak Totuś zachłannie do miseczek, zjada tyle ile jej pasuje i nie wylizuje resztek z talerzy. Nie interesują jej żadne obowiązki domowe - nie gotuje ze mną jak Toto, nie zmywa, nie sprawdza czy dobrze podlałam kwiatki, słowem- nie robi nic, czego nie wypada robić małej Kociej Księżniczce. Furia jest zdecydowanie zwolenniczką mężczyzn i uwielbia mojego męża. Co nie oznacza, że jest jego kotką. Jest moją kotką. I tylko moją kotką. Co nie zmienia faktu, że ja mogę nosić tysiące świecidełek, na które Ona nie zwraca najmniejszej uwagi, a na wisiorek mojego męża reaguje błyskawicznie. Śpi też tylko i wyłącznie na nim, obok mnie się co najwyżej położy, kiedy jego nie ma w domu....
Furia jest stuprocentową kotką chodzącą swoimi drogami, chyba, że te drogi przecina mój mąż, wtedy jej się od razu zmieniają priorytety.
I potrafi wpływać. Siedzi sobie przy miseczce i czeka. Nie krzyczy, nie żebra, nie prosi. Czeka. I patrzy. I człowiek ma od razu wewnętrzną potrzebę wypełnienia jej milczącego Kociego rozkazu... Więc znikam... Bo miseczka pusta....

czwartek, 16 października 2014

Uwielbiam, kiedy....czyli Toto i ja.

Uwielbiam kiedy przychodzi do mnie kiedy zmywam naczynia i sprawdza czy zrobiłam to dokładnie, albo czy woda ma odpowiednią temperaturę... Uwielbiam, kiedy sprawdza czy jedzenie się nie marnuje, bo przecież w tej miseczce jest jeszcze tyle jedzonka akurat porcja w sam raz dla kotka... Uwielbiam, kiedy chodzi za mną krok w krok sprawdzić czy aby na pewno nic mi nie grozi...Uwielbiam kiedy sprawdza dlaczego jeszcze nie ma mnie w sypialni, obok niego, skoro powinnam już być bo zawsze jestem o tej porze... i uwielbiam kiedy na mnie krzyczy, że jest zmęczony i pora spać a ja mu tutaj świece światło jeszcze. I uwielbiam, kiedy tak jak teraz patrzy na mnie swoimi oczętami i mówi... spać mi się chce... taki jestem śpiący kotek... północ zaraz... ale poczekam na ciebie, mamo...

I uwielbiam zasypiać z tym jego słodkim mrrrrrrrrrrrr....
I uwielbiam się budzić z  jego : "Jeść mi się chce, no wstawaj już ! "
I uwielbiam uwielbiać Tota za to, że jest Totem. I za to, że jest. I za to, że mi ufa. I za to, że mnie kocha swoim całym kocim serduszkiem, co pokazuje mi każdego dnia.
Dziękuję Totusiu.


niedziela, 12 października 2014

A kiedy nas nie było...

A kiedy nas nie było działo się bardzo dużo... Przede wszystkim Daisy doszła do siebie po pogryzieniu. Moje koty urosły, przy czym Toto po bzyknięciu Furii został poddany kastracji. Pod koniec tego miesiąca będzie wiadomo czy była wpadka czy nie było...Mieliśmy remont, co moje koty wykorzystały bezczelnie i chyba nie ma już miejsca w domu gdzie by ich nie było. Pan od remontu miał wiernego pomocnika w osobie Tota, nawet na jednej drabinie razem pracowali. Codziennie na noc drabina zostawała, ponieważ była najlepszą zabawką moich kotów. Podczas malowania kuchni skrupulatnie zostało sprawdzone, któremu kotu jest lepiej w fioletowym kolorze. Na odchodne Pan od remontu podarował Totusiowi dwie puszki tuńczyka w sosie własnym. Toto lojalnie podzielił się z siostrą. W efekcie poznawania swojego terytorium podczas remontu klatka z myszoskoczkami została zrzucona na dół poprzez zaczepienie pazurkami przez Furię o pręciki klatki. Toto zamienił się w mojego bodyguarda i jest ze mną wszędzie,chodzi za mną wszędzie... wypatruje przez okno czy już przypadkiem nie wracam i czeka na mnie wiernie pod drzwiami...Jest pierwszym nadwornym testerem i kontrolerem jakości jedzenia w naszym domu. Furia stała się kotką pieszczoszką i mimo, że nadal chodzi swoimi drogami chętniej daje się głaskać choć niestety ciszej mruczy.






 


 I jeszcze coś na słodko... odkopane :