sobota, 28 lutego 2015

Badanie krwi - Toto

Toto po raz pierwszy w swoim życiu miał dziś badanie krwi. Nie mogliśmy zrobić go wcześniej ze względu na obawę na sfałszowanie wyników. Toto był w ostatnim czasie leczony, kastrowany, odrobaczany, odpchlony i szczepiony...to dużo jak na tak małego kocurka w tak krótkim czasie.
Dzielnie zniósł głodówkę i pobieranie krwi. Nie majtnął nawet łapką, dzięki czemu krwi starczy na wszystkie badania jakie są dostępne w gabinecie- zarówno te przez maszynę jak i rozmazy ręczne. Teraz czekamy na wyniki, które będą za parę godzin.
Zaniepokoił mnie fakt, że Totuś po zabawie z Furią dziwnie sapie i chodzi z językiem na wierzchu. W serduszku żadnych szmerów nie słychać, w płucach też nic nie zalega , temperatura odpowiednia , w pyszczku brak nalotów na języku, dziąsła czyste, węzły chłonne normalne, uszka czyste...jedynie jeden ząbek jest lekko ukruszony przez gryzienie twardych przedmiotów. Sprawdzimy co wykaże krew... Mam nadzieję, że panikuję i nic mu nie jest. Waga pokazała dziś 5,2 kg.  Może to po prostu brak kondycji i trzeba go troszkę odchudzić...
W planach jeszcze mocz, ale muszę mieć jakieś wolne, żeby go przypilnować i kupić specjalny żwirek przeznaczony do takich badań-uricat-> opis- razem z pipetą do pobierania moczu-polecony przez moją Panią weterynarz. Wiem z Waszych blogów jak wygląda czatowanie na kocie siki... postanowiłam więc choć trochę sobie ułatwić zadanie tym żwirkiem. Będę musiała jedynie pilnować, żeby odpowiedni kot nasiusiał na żwirek i od razu zebrać próbkę pipetką.
Na razie jednak z niepokojem czekam na wyniki z badań krwi...


Wyników dziś nie będzie. Panią dr coś zaniepokoiło w morfologii. Rozmazu nie zdąży już dziś zrobić... Czekamy do jutra... Biochemia, FIV i FeLV  w porządku. 
Po cichu liczę na błąd maszyny. Mam nadzieję,że ręczny rozmaz da jasny obraz... 


02-03- 2015

Błąd maszyny wykluczony. Wyników nie ma dalej, ale już wiem, co zaniepokoiło Panią dr - ilość eozynofilów. Nadal czekam na rozmaz ręczny :(

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki, żeby Twój niepokój okazał się nieuzasadniony.
    Ten uricat - ciekawa rzecz. Na szczęście ja na razie mam opracowaną strategię łapania siuśków moich kotków, ale nigdy nie wiadomo, co się kiedy okaże przydatne, więc dobrze wiedzieć.

    Pogłaski dla koteczków.

    PS. Też znam taką jedną Furię. Kiedyś miała na imię Lola... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję że u Was wszystko w porządku. Prosimy o regularne wpisy ;) pozdrawiamy serdecznie Waszą gromadkę.

    OdpowiedzUsuń