sobota, 28 lutego 2015

Kryjówka Furii - Dla JolkiM

Sami wiecie jak to jest jak ktoś Wam coś zasugeruje....  Tak było z JolkąM :) Po poście o świśniętym przez Furię długopisie z zamoimidrzwiami, wjechała mi na ambicję prostym zdaniem:
" I co, nie da się wytropić, dokąd Furia wyniosła zdobycz? Ja bym drążyła. :) "
Zapierałam się, że nie będę szukać, poczekam, aż sam się znajdzie... Nie wytrzymałam :) Sama byłam ciekawa gdzie Furia go ukryła i co tam jest...
Zaczęłam od kanapy przy okazji porządków w domu. Postanowiłam się czymś zająć, żeby nie myśleć o badaniu krwi...
Za kanapą znalazłam:
- ołówek,
-niebieski zwykły długopis,
-czerwony zwykły długopis,
- ołówek do sudoku - dwustronny- z jednej strony gumka, z drugiej ołówek,
-pędzelek,
-niebieski cienkopis,
-metalowy długopis,
-zaginiony długopis z zamoimidrzwiami,
- dwie pogryzione słomki do napojów,
- kilka gumek do włosów,
- dwa kapselki od piwa,
- dwie zatyczki do uszu,
- rolkę po papierze toaletowym,
- karteczkę z ważnym numerem telefonu,
- ulotkę z Lidla,
- klamerkę od teczki od prezentacji,
- kilka papierków po cukierkach,
- jedna trytka pod dywanem + kolejna gumka

O, proszę bardzo :



W obliczu znaleziska, komody postanowiłam dziś nie ruszać... przynajmniej za kanapą już czysto ;)





13 komentarzy:

  1. No nieźle! Dobrze, że teraz zajrzałaś, bo wyobrażam sobie co by było za kilka lat! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aaaaa! Dobre! Imponująca lista. :)
    U nas swojego czasu szczytem było jedno znalezisko... Było to przepiórcze jajko, zapewne ugotowane (po którejś Wielkanocy - bo te malownicze jajka robią u nas od lat za naturalne pisanki), ale w momencie znalezienia było cokolwiek szczątkowe, jakby lekko wydrążone, choć jeszcze całkiem rozpoznawalne. Bałam się je tknąć, bo spodziewałam się, że jakoś potwornie... pachnie, ale gdy zebrałam się na odwagę, okazało się, że było już wysuszone i niegroźne. :)

    Pozdrowienia z Pomorza, Magdo, wygłaszcz ode mnie koteczki. :)

    PS. Miło być czyjąś inspiracją. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie chce myśleć dziewczyny co jest za komodą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie demonizujmy, to tylko słodkie kotki, to co one tam mogły zataszczyć... ;) Odwagi, Magdo!

      Usuń
  4. Ja byłabym ostrożna. Za komodą mogą być jakieś zwłoki. Niekoniecznie zaraz ludzkie. Takie jakieś na kocią miarę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boszsz, Hana, miarkuj się! W tej sytuacji dziewczynę trzeba wesprzeć, a nie pogrążać...

      Usuń
    2. Jednego trupa znalazłam dziś na umywalce... jakieś ćmowate to było... ale sądząc po tym, że zginęły mi znowu wszystkie wyciągnięte spod dywanu gumki i patrząc na listę jej zdobyczy, to trupów nie obstawiam... Chociaż ćmy na umywalce też się nie spodziewałam...

      Usuń
    3. U mnie wszystkie owadzie zwłoki są zjadane - albo przez psa, albo przez kotka :)))

      Usuń
  5. A może one będą biuro rachunkowe zakładać ?? Kalkulator Ci nie zginął ?? ;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zginął :-( ale już całkiem dawno temu i pewnie go sama schowałam tak, żeby było łatwo znaleźć...

      Usuń
  6. Nasza kicia też wszystkie tego typu zabaweczki wpycha pod meble :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja już wpisałam na stałe na liste zakupów pozycję:
      - gumki do włosów :-)

      Usuń
  7. U nas to samo. Cudeńka za łóżkami i szafkami. Np pestka z awokado, kawałek szarego mydła!, długopisy i ołówki to oczywiste, pendrive, ząbki czosnku ale w zewnętrznej łupince itd ;) Kotecki mają inwencję i masę roboty.

    OdpowiedzUsuń