piątek, 27 lutego 2015

Skarpetowo....

              Od jakiegoś czasu prowadzona jest  SKARPETA , o czym stali bywalcy wiedzą- ja, z racji tego, że jestem jeszcze nowa, biorę w niej udział pierwszy raz. Kto nie wie, nie był, wystarczy kliknąć na podlinkowane słowo skarpetki w pierwszym zdaniu. Ostrzegam, że zapłon trzeba mieć niezły. Wchodzi sobie człowiek, podoba mu się- i guzik- sprzedane. Wchodzi człowiek w pracy, myśli sobie- zamówię w domu. A w tym domu wchodzi, żeby kupić- sprzedane.  Ja się już wycwaniłam i zamawiam od razu jak tylko znajdę przedmiot, który chcę mieć modląc się, żeby nie poszły dwa meile jednocześnie, bo nie wiem komu przysługuje pierwszeństwo...
Pierwsza przesyłka już przyszła- prezent dla mamy Sławka, z okazji urodzin. Jak zobaczyłam w skarpecie od razu wiedziałam, że żadne zdjęcie nie odda uroku przedmiotu. Widziałam już takie nie raz, nie ma takiego sprzętu, żeby wydobył wszystko na raz... piękne rysy skóry, kontury rysunku... Do tego zapach... zapach takich rzeczy jest cudowny. To są tzw. przedmioty z duszą, za którymi po prostu szaleje...

Tak prezentował się na stronie skarpety:

zdjęcie zrobione przez Gosię z zamoimidrzwiami.blogspot.com

a tak zaraz po przyjściu:

I ten długopis wcale nie leży na nim dlatego, żeby pokazać Wam wielkość obrazu. Zaraz po wyjściu z poczty,w drodze do auta, nie wytrzymałam i zaczęłam rozwalać kopertę. Wyczułam coś. Pomacałam.
- Ty, Sławek, tu jest jakiś długopis...
- Co?!
-Długopis, mówię przecież...
- Może Gośka adresowała i...
- Tak,pewnie... napisała adres i wrzuciła do koperty... a w ogóle, adres jest wydrukowany i przyklejony...
Rozerwałam tę kopertę w końcu. Wyciągnęłam długopis i dziki pisk rozdarł wnętrze samochodu.
- Weź ty może wysiądź, wydrzyj się, uspokój i wsiądź spowrotem...
Mógł sobie mówić co chciał :) Ja mam !!!! JA !!!!

                                                            Długopis blogowy Małgosi :)

Właściwie to nawet dwa... miałam... Chwila nieuwagi wystarczyła, żeby Furia wyniosła mi ten drugi w nieznane mi miejsce...został jeden... Taka mała rzecz, a cieszy :)



Małgosię, i całe zamoimidrzwiami pozdrawiamy ze Sławkiem serdecznie :)

                                               Słodziaki trzy pozdrawiają wszystkich :


5 komentarzy:

  1. :))))))))) Ale mi się buzia cieszy! Super, że doszło, cieszę się, że wpadłam an pomysł z tymi długopisami. :)
    A przede wszystkim dziękuję za zakupy.
    Pozdrawiam Sławka i Ciebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I ja dziękuję za Skarpetę! I miziam ferajnę tam, gdzie najbardziej lubi - taki widok wprawia mnie w stan błogości:)

    OdpowiedzUsuń
  3. I co, nie da się wytropić, dokąd Furia wyniosła zdobycz? Ja bym drążyła. :)

    A z tym zamawianiem upatrzonego przedmiotu - masz rację, jest dreszcz emocji, czy przypadkiem już ktoś go nie capnął. Normalnie jak w kasynie. Chyba, bo jak jest w kasynie to akurat nie bardzo wiem... ;)

    Pozdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, w grę wchodzi odsuwanie kanapy i komody... zwykle tam chowa większe przedmioty :) Wszystkie wyniesione gumki wsuwa łapką pod dywan ;) Wiesz jak to jest- jak się specjalnie szuka to diabeł ogonem nakryje. Poczekam aż sam się znajdzie :)

      Usuń