środa, 19 sierpnia 2015

Nowe życie ... Przedstawiam Julię !

Ten post miał powstać dawno temu. Jak to jednak w życiu bywa okoliczności sprawiły, że musiał trochę poczekać na publikację. Postanowiliśmy w końcu wykupić i wyremontować Tatowe mieszkanie co wiązało się z załatwianiem kredytu, ekipy remontowej, hydraulików, kominiarzy, pozwoleń ( zmieniamy ogrzewanie na gazowe) i całą masą innych rzeczy. Mieszkanie nie jest może duże bo to 36m kawalerka, ale zawsze to jakieś zabezpieczenie na przyszłość.
Do tego doszła jeszcze tragedia- zmarł ukochany kot mojego przyjaciela.
Nie miałam więc ani czasu, ani sił i tak naprawdę nawet chęci do tego, by siadać przed komputerem żeby pisać co u nas. Potrzebowałam czasu żeby uporać się wewnętrznie z tym co bolało najbardziej.
Teraz postaram się kawałkami przybliżyć co działo się u nas a działo się dużo.
Przede wszystkim Totuś został wujkiem a Furia - ciocią. Ich siostrzyczka - Julia, która mieszka u mojej przyjaciółki, została mamą pięciu ślicznych kocich osesków.



W pewien  wtorkowy, kwietniowy wieczór, koło godziny 20.00 dostałam telefon, że Julka rodzi.
Wisząc z Renatą na telefonie prawie do 23.00 odbierałyśmy koci poród. Razem z nami w porodzie uczestniczył pięcioletni synek Reni- Adaś. Ani na chwilę nie chciał zostawić swojego ukochanego kotecka. Dzielnie siedział na podusi koło niej. Wzruszyło mnie to niesamowicie. Obecność Adasia - wybranego opiekuna Julki sprawiła, że czuła się bezpieczniej. Urodziła pięć cudownych, zdrowych kociaków.




                              
Julia była najdzielniejszą mamą na świecie. W opiekę nad kocimi oseskami zaangażowana była cała jej rodzina. I  nawet wychodne sobie robiła wiedząc, że jej dzieci są pod dobrą opieką. Wszystkie maluchy znalazły kochające domy. Ponieważ nie wiadomo czy następny miot rozszedłby się równie szybko, a Julka jest jednak kotem wychodzącym, została zabezpieczona przed następnym miotem. Test macierzyństwa jednak zdała bezbłędnie.

wtorek, 18 sierpnia 2015

Frustracja - koci kotek

Znacie ten moment kiedy Wasz kot / Wasze koty mają swoją ulubioną, ukochaną jedyną i niepowtarzalną zabawkę na świecie, którą im kupiliście całkiem spontanicznie w sklepie zoologicznym przy okazji jakichś zakupów i ta zabawka nagle znika???? I ten moment, w którym usiłujecie zastąpić swojemu kotu/swoim kotom tę jedną ukochaną zabawkę milionem innych, które są cudowne, wspaniałe i wypasione, ale nie są tą jedną jedyną, wymemlaną zabawką? Szlag. Dałam za wygraną i poszłam zamówić jednego małego pluszowego kotka z kocimiętką. Ściśle rzecz biorąc - pięć pluszowych kotków z kocimiętką przewidując zawczasu , że zaraz ta jedna zginie w otchłani naszego domu w którejś z kocich kryjówek...i na pytanie kiedy się mogę spodziewać usłyszałam, że za dwa tygodnie... oczy zrobiłam jak pięć złotych. Dwa tygodnie bez pluszowego kotka dla moich kotków???? Rzuciłam się do internetu... No i oczywiście w mnogości produktów z kocimiętką na rynku jest wszystko... tylko tego jednego małego, płaskiego pluszowego kotka nie mogę znaleźć już którąś godzinę z rzędu. Marki zabawki oczywiście nawet nie znam, kupiłam w małej folijce, czort wie co tam było napisane... Pozostało mi tylko czekać te dwa tygodnie międzyczasie przeczesując otchłanie domu i zwiedzając wszystkie zoologiczne w mieście... może gdzieś się zapodział chociaż jeden.....