wtorek, 6 października 2015

Droga naznaczona morderstwem...

W mojej wyobraźni z całej siły rzucam szklanką o ścianie rozbijając ją na tysiące drobniutkich kawałeczków. Dźwięk tłuczonego szkła rani moje uszy. Kawałeczki tego szkła wbijają się w moje i tak poranione już serce. Gardło mam zaciśnięte do granic możliwości. Tak ciężko oddychać.
Zginam się wpół i moim ciałem wstrząsa spazmatyczny szloch. Ból odbiera mi siły. Oczy robią się tak szklane, że tekst się rozmywa. Mam ochotę krzyczeć. Krzyczeć aż do zdarcia gardła. Krzyczeć tak, by ten dzień rozbił się pod wpływem fal mojego głosu jak tamta szklanka.
Zaciskam zęby i zamykam oczy. Słyszę znajomy dźwięk motoru. Widzę jego twarz. Jest dobrze. Uspokajam się, choć po mojej twarzy płyną potoki łez. Już tylko tak mogę z nim rozmawiać.
Już tylko tak...
Dziwnówek. Droga Nr 102. Droga, którą nigdy nie jeździł. Droga, na której nie powinno go być.
Bartosz. Żołnierz jadący na służbę. Zawodowy kierowca, który odruchowo zatrzymał się widząc ludzi przy przejściu dla pieszych.

"Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika, że kierujący ciężarowym Volkswagenem nie zachował należytej ostrożności podczas skrętu w lewo czym wymusił pierwszeństwo przejazdu nadjeżdżającemu z naprzeciwka motocykliście. 27- latek próbował ratować się hamowaniem, jednak stracił panowanie nad Hondą i przewrócił się uderzając w metalowy element platformy hydraulicznej. Mieszkaniec powiatu gryfickiego zmarł mimo prowadzonej reanimacji. Kierujący ciężarówką 59-latek był trzeźwy". 
Źródło

Dziennikarze obecni podczas pracy prokuratora szukali sensacji do tego stopnia, że w serwisach ukazały się informacje sprzeczne do tego stopnia, że w końcu z Volkswagena zrobili Mercedesa, a z Bartka "jadącego z dużą prędkością motocyklistę". I tylko Ci, którzy widzieli tę drogą wiedzą, że od miejsca, w którym Bartek puszczał ludzi na pasach do miejsca, w którym drogę zajechał mu dostawczak nie miał szans rozwinąć dużej prędkości. Oni i świadkowie, którzy byli na miejscu.
Oni i kamera, która zarejestrowała wypadek.
Ktoś powiedział, że myślał, że Bartek zaraz wstanie, otrzepie się i da gościowi w mordę.
Ale Bartkowi na tamtej drodze życie uciekało przez palce. Sekunda po sekundzie.
Minuta po minucie.
Kropla po kropli.
Miał przeciętą tętnicę.
Karetka przyjechała za późno.
Serce Bartka stanęło.


Od tamtej pory nigdy już nie ukazał się o nim żaden artykuł. Żadne sprostowanie. Tak łatwo skupili się na tragedii, pokazali najdrastyczniejsze szczegóły, nawet nie zadając sobie trudu zainteresowaniem się kim był. Co stało się z człowiekiem, który wtedy, w ten lipcowy wieczór stał się mordercą. Był dla nich kolejnym numerkiem w statystyce.

Dziś są kolejne urodziny Bartka.

Po raz kolejny zastanawiam się dlaczego ten facet jeszcze nie siedzi.
Po raz kolejny przeklinam ludzi, którzy wtedy przechodzili przez te cholerne pasy.
Po raz kolejny zapalam świeczkę na jego wirtualnym grobie,
Po raz kolejny obok jego zdjęcia tworzy się mały ołtarzyk.
Mrok rozświetla blask świec i cień padający z jego zdjęcia.
To jeszcze nie ten czas, nie ta pora by się pożegnać.



"Nigdy nie umiera ten, kto na zawsze trwa w pamięci innych...".

Kiedy dziś zamknę oczy, spotkamy się po drugiej stronie.
Gdzieś pomiędzy jawą a snem.








2 komentarze:

  1. Milczenie i łzy ....,pamiec wspomnien ... Bartek ....przyjaciel,kompan,współtowarzysz na słuzbie,birbant-wesołek,kpiarz,czyjs chłopak.syn,brat.... kochany,podziwiany,wszedobylski ......Zapalmy dla Niego ognik . BARTECZKU PAMIĘTAMY ! Zuzanna siembida

    OdpowiedzUsuń