poniedziałek, 5 października 2015

Koci Kotek :)

Wspominałam już tu o kocich kotkach i o tym co się dzieje kiedy kot ma swoją UKOCHANĄ zabawkę. No może nie wspomniałam, że wytarłam kurze pod wszystkimi szafkami własnymi rękawami w poszukiwaniu kocich kotków. I pewnie też nie mówiłam, że nakupowałam jak idiotka podobnych zabawek w nadziei, że jednak, że może akurat ta, że może zapomną.... Na pewno nie wspomniałam, że w hurtowni kocich kotów nie było i kazałam Pani sprzedawczyni dzwonić tam żeby mi w trybie awaryjnym szukali kocich kotków bo ja nie odpowiadam za straty jakie poniosą jak napuszczę na nich moje koty. Na szczęście Pani ekspedientka z pod ziemi wykopała jednego. Zawsze to już było coś. Nie napisałam, że się o tego jednego kotka prawie pobiły i już nawet mój mąż szukał tych cholernych kotków po całym mieszkaniu. Znalazł drugiego.
Kocich kotków przyszło w końcu dzisiaj 15. Przy czym pani mnie poinformowała że nie ma na nie papieru i zaczęła dzwonić do szefowej.Zdesperowana stwierdziłam, że nie wyjdę bez nich choćbym tam miała do 18 siedzieć. Co prawda kupiliśmy im jeszcze laserek i bańki mydlane i było czym odwrócić ich uwagę, ale kocich kotków pilnowaliśmy już jak oka w głowie.
Wyszłam z całym pakietem 15 kotków. Paczajcie :)



















7 komentarzy:

  1. Ej nie no kosmos, jest jakiś producent cokolwiek? Na pewno moim by się spodobały :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na internecie szukałam tego przez tydzień i nie powiem co znalazłam, bo się nie będę wyrażać. Ale jak szukali tej faktury to Pani coś mówiła, że są z Noi, Noe coś takiego... Przyjdę do domu to sprawdzę dokładnie bo chyba pierwszy raz jakąś metkę wszyli ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. szaleństwo :) kochane koteczki !

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Co się nie robi, żeby kotki były szczęśliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż westchnęłam. Każde wyjście do sklepu kończy się zdaniem "jeszcze coś dla kotków" i wtedy słyszę od męża "a piesio????" i spalam się ze wstydu... ech, życie kociary ;)

      Usuń