sobota, 10 października 2015

Limuzyna cabrio

Mam ochotę zaśpiewać jak w starej piosence z reklamy. "Wszyscy mają (mambę) MAM I JA". No, może nie mambę ale PET CARGO CABRIO. Transporter dla moich dzieciaków :)
Niesamowite jest to jak szybko przyszedł. Zamówiłam wczoraj, a dzisiaj mam go już w domu. Śmiałam się dziś do wszystkich, że chyba go z tej Łodzi samolotem wysłali.
UWAGA!  Nie sprzątałam do zdjęć ;)

                               Dopiero gdy wgrywałam te zdjęcie zobaczyłam wielkie oczy Iśki ;)


Kiedy ja się zajęłam rozpakowywaniem części transportera, jak się można łatwo domyślić, dzieciaki zajęły się wolnym kartonem.




                                                    A tak wyglądał transporter tuż po wyjęciu z paczki.











Już po złożeniu. Szczerze mówiąc mam wrażenie, że jest... mały. Ale może mi się tylko wydaje. No w każdym razie mam dziwne przeczucie, że z transportem dwóch kotów jednocześnie może być problem.
Ale tak naprawdę zależało mi na tym, żeby Furia miała wygodnie i żeby był do niej łatwy dostęp. W przyszłym miesiącu ma mieć sterylkę. I tu się nie zawiodłam, ale mimo całego mojego zachwytu transporterem odczułam pewien żal.

Brak instrukcji w języku polskim. Zdenerwowało mnie to. Pracuję w hurtowni BHP i wiem doskonale, że obowiązkiem producenta jest zapewnić instrukcję obsługi w języku kraju, do którego towar eksportuje. Nawet na karmie sprowadzanej z Niemiec na przykład, są naklejone nalepki po polsku. Wiem z doświadczenia jak to człowiekowi może zatruć życie, kiedy się ktoś uprze na taką instrukcję. Nikt nie każe im od razu przerabiać starej. Wystarczy dołączona osobna kartka w naszym języku. Jedynym polski wyrazem było słowo GRATIS. Tym gratisem był pasek do transportera. Dziwne. Wszędzie widziałam w zestawie...
Dobrze, że obrazki są tak stworzone, że słów nie potrzeba...ale i tak mam wrażenie, że coś zrobiłam nie tak, bo moje klapki nie są dopasowane idealnie. Przy zamykaniu mam mały problem z zatrzaskami. Może jutro rozbiorę i złożę jeszcze raz.

Udało mi się ją kupić w całkiem przystępnej cenie 160zł, choć w brodę sobie plułam, bo kilka dni temu widziałam takie same po 140. Było ich na tyle dużo, że myślałam, że mam czas. Zeszły w rekordowym tempie- w dwa dni chyba. Kiedy zobaczyłam, że cena tych transporterów niebezpiecznie wzrasta do 209 a nawet 220zł (swoją drogą ciekawe dlaczego), postanowiłam nie zwlekać dłużej i zamówiłam od razu. No fakt - po 136,70 mogłam mieć szaro-pomarańczową. Ale pomarańczu to ja się tyle w pracy naoglądam, że już wolałam dopłacić byleby go nie oglądać jeszcze i w domu ;)

Plusem jest fakt, że przednią ściankę można zdemontować i schować, żeby się nie uszkodziła ( zapasowa kosztuje 55zł ) i transporter może służyć jako dodatkowa kryjówka kociaków, co na pewno wykorzystam jak tylko znajdę takie miejsce, gdzie będę mogła schować przód bez obawy, ze go sama uszkodzę wpychając coś nowego do szafki.

System wentylacji transportera ma swoje zalety i wady - fakt, do przewozu w samochodzie, do czekania w dusznych poczekalniach przed gabinetami - idealny. Ale gdybym miała z nim iść pieszo w zimę, w przejmujący chłód, zacinający deszcz czy śnieg, kot mógłby zmarznąć.
Może pomyślę nad jakimś ocieplaczem. Chociaż... nawet gdyby nam się zepsuł samochód to zostają jeszcze taksówki, więc może nie warto?

Z czystym sumieniem ( uwaga reklama) polecam wszystkim firmy, które korzystają z transportu firmy FedEx. Rzeczywiście błyskawiczna dostawa. To już druga paczka, którą mi przywieźli i nawet nie miałam problemów, kiedy zapytałam o ewentualne sporządzenie protokołu, gdyby z zawartością paczki było coś nie tak. Jak na razie duży plus za dostawę.

Mimo rozżalenia po męczącym składaniu i użeraniu się z instrukcją jestem zadowolona z tego, że Funia będzie miała zapewnioną wygodę. Jednocześnie nieuchronnie zbliża się termin kontroli i zabiegu i... panikuję. Strach przed tym, że to mogą być ostatnie chwilę z moją dziewczynką, że coś może pójść nie tak, niemal odbiera mi oddech. Kocham ją miłością tak bezwarunkowo wielką, że tylko kociarz zrozumie mój strach.
Pozostaje mi tylko nadzieja....



4 komentarze:

  1. Ale fajny! I super kolor! To taki mercedes wśród transporterów! Nasz nowy transporter w porównaniu z Waszym to taki....Fiat Panda :D Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już myślałam, że kupiłyśmy takie same. Wiesz jak to jest Eluś - człowiek na sobie oszczędza, żeby kot miał ;)

      Usuń
  2. Jeszcze klima, ABS-y, cztery kółka i koty wystąpią o prawo jazdy...;o)

    OdpowiedzUsuń