poniedziałek, 19 października 2015

Personalizacja w Siembilandii

Wraz z nastaniem jesieni zapragnęłam zmian. Potrzeba odnalezienia siebie i swojego miejsca w naszym wynajmowanym mieszkaniu okazała się tak silna, że metamorfoza jaka zaszła zmieniła nasz salon nie do poznania. Przede wszystkim wyleciał dywan. Wyleciał bo denerwował mnie przeokropnie. Furia i Toto zrobili sobie pod nim kryjówkę. Było pod nim wszystko - od wszystkich moich gumek do włosów po papierki po cukierkach, zatyczki do uszów a nawet ołówki. Utrzymanie go w czystości było strasznie uciążliwe i męczące, a cała masa kocich kłaków nie ułatwiała nam zadania. Spod okna wyleciał nasz stół bilardowy, który ostatnio leżał zupełnym odłogiem i służył jedynie kotom do spania. Został rozebrany i wyniesiony na strych, z którego przynieśliśmy zupełnie inny stół. Przykryłam go fioletowym,  polarowym kocem, ustawiłam na nim kwiatka, za którym może i nie przepadam, ale jest na tyle ciężki, że moje koty przebiegając nie zrzucają razem z kocem wszystkiego co się na nim znajdzie. Ustawiłam laptopa, przyniosłam sobie krzesło, i jest - moje miejsce do pracy.

Na zdjęciu tego nie widać, ale po prawej stronie mam okno, dzięki czemu moje miejsce pracy jest jasne.Może nie robi szału, ale jest moje własne i mogę tu wszystko. Czytać książki, pisać posty, szyć na maszynie, rozłożyć się ze wszystkimi moimi rzeczami i nikt mi nie narzeka, że jest bałagan, że śmietnik, że nie ma jak obiadu zjeść ;) Dobrze mi tutaj.

Na podłodze zamiast jednego wielkiego dywanu znalazły się dwa futrzane białe dywaniki - jeden z nich, to ulubione miejsce zabaw moich kociaków, które ślizgiem jadą na nim po całym pokoju ;)



Moja kanapa również przeszła metamorfozę. Przykryłam ją wełnianą, białą narzutą, dołożyłam kolorowe poduszki, a całości dopełnia ława przykryta fioletowym obrusem. Zrobiło się cieplej i przyjemniej. Bardziej domowo. Bardziej po mojemu. Teraz mam większą ochotę przebywać tutaj, a przecież o to właśnie chodzi, bo salon to miejsce, w którym poza pracą spędza się najwięcej czasu.

Krzesło, które widzicie na zdjęciu również ma przejść metamorfozę. Mam zamiar zedrzeć tę paskudną warstwę lakieru do czystego drewna i je zabejcować. Obicie również chcę zmienić, ale po pierwsze nie wiem jeszcze na jakie, a po drugie muszę kupić niezbędny do tego materiał i taker, którego brakuje mi w moim zestawie narzędzi. Może uda mi się również uczynić te krzesło bardziej miękkim, ale co mi z tego wyjdzie okaże się w praniu, nigdy wcześniej takich rzeczy nie robiłam, więc nie wiem czy nie porywam się z motyką na słońce. Moim kolejnym marzeniem jest bujany fotel, w którym mogłabym spróbować swoich sił w ręcznych robótkach. Ale może najpierw zacznę od krzesła....
                                                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz