wtorek, 10 listopada 2015

Jak w horrorze...

Muszę zadzwonić mu powiedzieć pomyślałam robiąc ojcu przelew, Zdziwiłam się kiedy w telefonie usłyszałam "Przepraszamy, wybrany abonent jest w tym momencie nieosiągalny". Pewnie mu padła bateria i nie zauważył. tak jak ostatnio. Wieczorem pomimo usilnych starań nadal nie mogłam się dodzwonić. Zdenerwowało mnie. Dzieli nas ponad 400km, jest sam i nie dba o to, żeby telefon był naładowany???
Rano już zaczęłam panikować.
To już jest podejrzane z tym moim ojcem. Tam się coś stało chyba - napisałam do męża.
Zadzwonił telefon. Zerknęłam na wyświetlacz. Mąż.
-Tak?
-Witek ma dzisiaj na pierwszą do pracy, akurat jest niedaleko zaraz tam podejdzie.
- O matko, to dobrze...To ja się rozłączam nie bedę Ci telefonu blokować.
Po kilku minutach zadzwonił ponownie.
-Ty, Witek tam jest wali do drzwi, pies szczeka, usiłował się od sąsiadów coś dowiedzieć, ale nikogo nie ma, w końcu w okno walił i nic. Nie wiadomo czy on tam leży czy gdzieś poszedł czy co... Mówił, że poczeka chwilę jak nie to wezwie policję i z policją wejdą.
W takiej chwili człowiekowi tysiące myśli przelatują przez głowę.
- Przez okno będzie im łatwiej, tam są drzwi antywłamaniowe, dzwoń do niego niech wybiją okno... Ja dzwonię do szefa, trzeba tam będzie jechać w trybie natychmiastowym.
- Dobra...
5 minut później:
-Witek właśnie dzwonił odwołać policję, Twój ojciec był na zakupach. Podobno mu bateria padła. A w ogóle to trzeba klucze dorobić, żeby jedne u nich leżały.
-Dobrze. Zabiję go.

Oczami wyobraźni widziałam Witka- ratownika medycznego- jak wszystko w nim buzuje ze złości.   Siedemdziesięcioletni facet a taki nieodpowiedzialny.

Dodzwoniłam się po 10 minutach.
-CZY TY SOBIE ZDAJESZ W OGÓLE SPRAWĘ Z TEGO CO NAROBIŁEŚ????
- Bateria mi padła dopiero
- JAKIE DOPIERO ?! JA DO CIEBIE OD WCZORAJ RANO WYDZWANIAM! 
- Nie zauważyłem...
- Jak mogłeś nie zauważyć przez dwa dni, że ci telefon nie działa, skoro codziennie do Ciebie dzwonię?!
- Nie mogłem znaleźć ładowarki, Zuzia zwaliła. Ciemno było wczoraj i mi się szukać nie chciało.
- A czyli jednak zauważyłeś, że od wczoraj ! Teraz jeszcze będziesz na kota zwalał?! Czy Ty w ogóle nie zdajesz sobie sprawy co ja tu przeżywam?! Mogłeś tam martwy leżeć, mogłeś zawału dostać, ty masz 70 lat !!!! I co, nagle się teraz ta ładowarka znalazła jak Witek przyszedł???
- Pod stołem leżała. Zuzia...
-ZOSTAW TEGO KOTA W SPOKOJU !
- No dobra, już nie krzycz, nic się nie stało przecież.
- JAK TO SIĘ NIC NIE STAŁO?! 

Tłumaczył się  mętnie następne 10 minut. Kurwa. Nie docierało do faceta nic zupełnie. Może gdyby weszli z tą policją i wybili te głupie okno to by miał nauczkę. Zapamiętałby, że telefon to jego jedyny kontakt ze mną czy z pogotowiem.

Kiedy wytłumaczyłam szefowi, że już wszystko dobrze, aż się popłakałam z nadmiaru emocji. Klucze jadę dorobić jeszcze dziś. To co dziś przeżyłam przeszło wszystko. głowa boli mnie tak, że można zwariować. A ojciec mi tłumaczy, że mu kot ładowarkę zrzucił...
Witek dziękuję ! Dziękuję, że zawsze możemy na Ciebie liczyć ! :*
 


 

 

1 komentarz:

  1. Można osiwieć!:) Z drugiej strony,wesoły i beztroski starszy pan,kot winien:).Klucze dorobić i niech będą u Zuzi.Pozdrówka :)

    OdpowiedzUsuń