niedziela, 3 stycznia 2016

Po kontroli

Ponieważ wokół ranki opuchlizna zaczęła się niebezpiecznie powiększać i zaczęła przypominać przepuklinę, w te pędy poleciałam do Pani dr. Sprawdziła rankę, zrobiła USG i okazało się, że to tylko obrzęk i miejscowy stan zapalny i wchłonie się samo za kilka dni.  Akurat u mojej Furii ten obrzęk po prostu przyjął taką, a nie inną formę przypominającą przepuklinę co zdarza się bardzo rzadko, ale żeby było więcej atrakcji- bo przecież mamy ich za mało- zdarzyło się akurat Funieczce.
Moja księżniczka pierwszy raz pięknie łyka przepisane tabletki i ani razu żadnej nie wypluła. Do tej pory przy tabletkach była istna gehenna. Piana z pyszczka, wielki foch i tabletka porozrzucana po całym domu na tysiąc kawałeczków. A teraz nie dość, że łyka to nawet nie muszę jej zachęcać, bo chyba jej nawet smakuje :) Troszeczkę się uspokoiłam, choć martwię się jeszcze trochę o ranki. Funia zrobiła dziury w ubranku żeby się do nich dostać, muszą ją widać bardzo swędzieć. Szukałam w zoologicznych nowego ubranka, ale nigdzie nie ma. Na wtorek będą u mojej wetki, to kupię jej drugie, a te wypiorę i pozszywam. Póki co będzie miała na zmianę.
Totuś jest niezadowolony strasznie. Bawić się nie ma z kim bo Funia obolała, więc ani nie pobiega ani nie poskacze, nasze żywe sreberko musi się zadowolić zabawami ze mną, choć widać, że tęskni za zabawami z siostrą i choćbym się bardzo starała nie jestem jej w stanie zastąpić... Funia dzisiaj jakaś taka mało chętna do fotografowania więc zostawiam Was z dwoma zdjęciami z dziś i resztą z poprzednich dni i uciekam trochę mieszkanie ogarnąć bo do tej pory bałam się nawet odkurzacza włączyć.



                           Furia o dziwo przed operacją sama wlazła do transporterka


                                           Jej dzielny braciszek postanowił jej asystować...


 Efekt był taki, że kiedy się ubrałam i przyszłam po Furię, Totuś zajął jej miejsce ;)


 Tutaj zdjęcia tuż po operacji:


Znudzony Totuś: 

Furia dzisiaj: